Ekologiczne Porsche
Motoryzacja przez ostatnie sto lat znacznie się zmieniła. Kiedyś samochód tworzyło się tak, aby bezawaryjnie pokonywał kilometry oraz zapewniał frajdę. Dzisiaj przed konstruktorami stawia się jednak całkowicie inne wymogi. Auta muszą być bezpieczne, uzasadnione ekonomicznie oraz przede wszystkim ekologiczne. Zielone podejście do tematu w coraz większym stopniu zakaża nie tylko marki tworzące pojazdy tanie. O matce Ziemi muszą myśleć także i firmy produkujące samochody sportowe. Szerokie plany ekologiczne ogłosiło ostatnio Porsche.
Skąd wzięła się moda na ekologię? Otóż grupa naukowców wykazała, że za sprawą emisji tlenków metali ciężkich niszczy się warstwa ozonowa. Jej przecieranie się powoduje, że większa ilość promieni UV dociera do powierzchni ziemi, topnieją lodowce, zwiększa się temperatura oraz zmienia się klimat. Ponieważ uważamy się za istoty inteligentne, postanowiliśmy zmienić nieco nasze postępowanie. Obecnie nie tylko uczy się, że nie należy marnować światła, ale także wprowadza się przepisy, które mają ograniczać emisję szkodliwych związków. Rozwiązania prawne narzucane są m.in. na producentów aut. Ci aby unikać potężnych kar, muszą zadbać o ekologię proponowanych samochodów.

W przypadku Porsche zielone myślenie w pierwszej kolejności ma się wyrażać poprzez napędy hybrydowe. Jednostka benzynowo-elektryczna jest już dostępna w modelu Cayenne, a w przyszłym roku ma się pojawić także w Panamerze. Na tym jednak dbanie o Ziemię się nie zakończy. Osoba odpowiedzialna w niemieckiej marce za silniki zadeklarowała, że pozostałe modele także doczekają się napędu hybrydowego. Porsche nie wyznacza sobie jednak cezury czasowej. W związku z tym na zieloną 911-tkę, Boxstera i Caymana trzeba będzie poczekać dłuższą chwilę.
Mimo iż wdrażanie zielonych rozwiązań przez niemiecką markę może się wydawać przyszłościową mrzonką, sytuacja jest bardziej poważna, niż sądzicie. Unia Europejska żąda od Porsche redukcji emisji dwutlenku węgla o 39 g/km do roku 2015. Ponieważ cel jest ambitny, a czasu mało, może się okazać, że producent zostanie zmuszony do bardziej drastycznych rozwiązań. Najczarniejszym scenariuszem jest ten, w którym Porsche będzie musiało zredukować pojemność i ilość cylindrów silników. W efekcie kierowcom radości nie przyniesie już sześciocylindrowy boxer, a w jego miejsce pojawi się czterocylindrowa jednostka turbodoładowana. O ile pojawienie się hybrydy nie oznacza, że musicie ją wybrać, o tyle w przypadku redukowania pojemności nie będziecie mieli już wyboru.
Do całej sprawy mam jednak kilka wątpliwości. Nie sądzę, aby tak poważna organizacja, jak Unia Europejska, dała jedynie 5 lat na całkowitą przemianę palety jednostek napędowych. Podejrzewam zatem, że wspólnota już wcześniej groziła Porsche palcem. Marka musiała jednak zbagatelizować prośby, więc nałożono na nią obowiązek. Teraz producentowi pozostało tylko jedno. Musi pamiętać o tym, że drastyczna modyfikacja wieloletniej recepty na sukces może się skończyć odejściem wiernych klientów.

Tworzenie stron internetowych - Kreator stron WW